czwartek, 10 maja 2012

Rozprzestrzeniając mem...

Krótko: Siostra zdobyła Kilimandżaro. Wieść nie pierwszej świeżości, ale ostatnio, na potrzeby konkursu, opisała swoje wrażenia. http://www.swiatpodroznikow.pl/pl/stories/story/51 Jakakolwiek wygrana w owym konkursie zależy od liczby "lajków". Zachęcam więc, nie tyle do "lajkowania" co do przeczytania i polubienia jeśli uważacie to za uczciwe. P.S. Nie będę wyładowywał teraz swojej niechęci do piłki nożnej, ale na pierwszym zdjęciu, w prawym (moim prawym) dolnym rogu tabliczki, widać wyraz miłości jednego z naszych zacnych rodaków do Lechii Gdańsk. Ot, "polski akcent na Kilimandżaro". Dobrze że nie (C)HWDP.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

...bring down the government, they don't, they don' speak for us...




Disclaimer: Post pod wpływem uczuć i sesji, na szybko i bez korekty. Pierwotnie miał się znaleźć na facebooku u znajomego jako komentarz do tego, ale stwierdziłem, że rzecz jednak przydługawa na twarzoksiążkową odpowiedź.

1)
Pół roku temu premier obiecał otwartą debatę w tej sprawie. I też nic. To starcza, by trudno było potępić ataki hakerów na serwery władzy. Jestem po ich stronie. Gdy władza tak uporczywie spiskuje przeciw obywatelom, jej legitymacja staje się wątpliwa, a sprzeciw jest uprawniony.

Cokolwiek w tym momencie robi nasza władza, sytuacja, w której grupka hakerów jest w stanie wpływać na decyzje państwa, nie wygląda mi zbyt ciekawie (a może: właśnie wygląda zbyt ciekawie - postcyberpunk dzieje się na naszych oczach). "Anonymous, ratujcie Polskę...". (Swoją drogą, jak już naprawiamy kraj takimi metodami, to może by w ten sposób zniszczyć ZUS? Chociaż tamtejszy system komputerowy pewnie niszczy siebie sam)

2)
Ten proces, który genewskie Obserwatorium Finansów nazywa finansjalizacją, to postępująca zamiana relacji na transakcje. W przypadku ACTA chodzi o ugruntowanie w prawie międzynarodowym zamiany relacji twórcy i odbiorcy w transakcję dostawcy z nabywcą. Wedle logiki stosowanej w ACTA sensem twórczości przestaje być inspiracja, a staje się transakcja.

Też widzę zanik relacji twórca-odbiorca. Nie widzę, co w tym wypadku zmienia ACTA. Jeśli twórca chce taką relację z odbiorcami wytworzyć, zawsze może. Olbrzymie ilości dobrych płyt wiszą na Soundcloudach i Bandcampach. Rzadko są to znani wykonawcy - ale nawet tym się to zdarza. Połowa dyskografii Porcupine Tree wisi na ich stronie. Radiohead rozdawało płyty za "co łaska"*. Jeśli uważam, że artysta się sprzedał nie tworzy "prawdziwej sztuki", to może po prostu nie kupować jego twórczości?

Śmiem nawet twierdzić, że to piractwo odpowiada po części za ten brak relacji. Codziennie dwie nowe płyty i trzy filmy, w ramach nauki do sesji 2GB książek naukowych - w ten sposób nie da się docenić pojedynczego człowieka.

3)
A prywatność i tak stracimy. Sprzedamy (fig. 1).

4)
A tak poza tym jestem przeciwny ACTA.



*- a że teraz Yorke, niegdyś krytykujący konsumpcjonizm, robi muzykę do "Zmierzchu" i pokazów mody - cóż...

środa, 11 stycznia 2012

Podsumowanie muzyczne 2011 - n najlepszych utworów [próbka #1]

1.
Daniel Thomas Freeman - Elegy And Rapture (For Margaret) (gatunek: modern classical, ambient, drone)
Jeśli "muzyka chrześcijańska" w ogóle powinna coś oznaczać, tak się powinno ją grać. Koncept "A Beauty of Doubting Yourself" co prawda nie poraża nowatorstwem (trzy części odpowiadające trzem momentom z życia autora: smutkowi i beznadziei, z którymi nie potrafił sobie poradzić, procesowi nawrócenia i końcowej radości). Tym niemniej, sądząc po tym utworze, Freeman potrafi wyrazić swoje odczucia w mocno niestandardowy sposób.

[smaczek dla trzech wtajemniczonych osób: "For Margaret"? PRZYPADEK?]

2.
Myslovitz - "Przypadek Hermana Rotha"
(gatunek: twórcza krawędź mainstreamu)

Kolektywne podejście do pisania tekstów niektórym utworom Myslovitz zaszkodziło. Temu na szczęście nie. W dodatku tym razem wszystko brzmi w sposób dużo bardziej przemyślany niż wszystkie "Acidlandy" i inni "Sprzedawcy marzeń", bądź co bądź to jednak proste piosenki.

3.
Jacaszek - "Dare-Gale" (gatunek: ambient, modern-classical, elektroakustyka)

Postaram się kiedyś napisać coś więcej o tej płycie. To ambient, ale, wbrew stereotypom, bogaty i wiele się w nim dzieje. Część akustyczna również niestandardowa - szpinet i klarnety.

4.
Jamie Woon - "Lady Luck"
(gatunek: post-dubstep, soul (post-soul? post-gospel?))

Jamie bierze to, co najlepsze i z "nowej", i "starej" muzyki (w tym przypadku omijanych przeze mnie szerokim łukiem soulu i "gospla"). "Nowa" przoduje zazwyczaj w eksperymentach z dźwiękiem, szukaniu nowych rozwiązań brzmieniowych, natomiast domena tej "starej" to chociażby struktura melodii czy sposoby wykorzystania wokalu. Z fuzji obu powstaje muzyka, w której sporo ludzi znajdzie coś dla siebie. Nie chcę pisać "każdy", bo to jednak środek gaussianu, za mało to wszak ambitne dla miłośników Xenakisa, za trudne z kolei dla miłośników disco polo. Ale kto wie, może za dwadzieścia lat czeka nas "muzyka 3 sigma"? ("Jesteś szalona" oparta na grupie punktowej symetrii sześcianu?)

(wyleciał z zestawienia Village Kollektiv, bo się okazało, że to był 2010. Poczułem się staro.)

środa, 21 grudnia 2011

Taksonomia matematycznego humoru

Znalazło się przez ciąg skojarzeń: teoria pola->geometria różniczkowa->topologia->dygresja o lemacie Zorna. Na temat którego strona Wolframa podaje dwa żarty, z adnotacją, że słabe. I, jak przystało na tekst naukowy, z podanym tytułem artykułu, z którego dowcipy pochodzą.

Oto i on. Jak przystało na czasopismo American Mathematical Society, żarty są odpowiednio usystematyzowane i przeanalizowane (a nawet wystąpił jeden postmodernistyczny metażart). Dwie próbki dla tych, którym uczelnia dostępu do podobnych rozrywek nie zapewnia:

Nieprzetłumaczalny:
Q: What’s the value of a contour integral around
Western Europe?
A: Zero, because all the Poles are in Eastern Europe.
Addendum: Actually, there ARE some Poles in West-
ern Europe, but they are removable!


I przetłumaczalny, ale radość moja z niego jest niepełna bo algebry pierścieni nie znam:
Q: What’s an abelian group under addition, closed,
associative, distributive, and bears a curse?
A: The Ring of the Nibelung.


Plus dodatek, mem rozmnożony przez Magdalenę M, a zsyntezowany przez Uniwersytet Warszawski. W sam raz na nadchodzące Święta Z Teorią Pola* (w tym z teorią grup).

(źródło)



* - dość swobodna transkrypcja słów doktora Pawła R: Pierwsze dwa tematy seminaryjne, na drugiego stycznia. Kto by chciał? Spontaniczne łamanie symetrii i mechanizm Higgsa... To są dwa NAJPROSTSZE.

środa, 23 listopada 2011

Merszandajz + Abime des Oiseaux specials

Może inne będą lepsze.             Jacek Dukaj*

O jezuśku... Jakie to wszystko pokręcone. I ta terminologia, nazewnictwo... :/ Nie strawne dla mnie wcale.             Pierwszy komentarz na facebooku.




Od zeszłego piątku w sprzedaży.

Przepraszam Kraftwerk za kradzież fragmentu "Hall of mirrors" i przypisanie jego autorstwa szczurowi. Naprawdę chciałem dodać przypis, tylko zapomniałem.

Co do reszty zbioru, ogarnąłem jak na razie dwie strony Dukaja. Pojawił się nowy gatunek muzyczny, smooth industrial, próbuję sobie go wyobrazić. Nawet nie takie trudne w sumie.

A teraz Specials, czyli Deleted Scenes czyli fragment wywalony z pierwszej wersji (jeszcze pod tytułem Abime des Oiseaux - jak to się, do cholery, wymawia?) bo nie było go gdzie wrzucić. Dyskusje artystyczne na marginesie społeczeństwa, A.D. 2187.

(...) Żądamy przywrócenia utworu (bez przedrostka "meta-") jako pełnoprawnej formy dzieła muzycznego. Wszyscy ulegliśmy fałszywej nieskończoności algorytmistów, fałszywego odniesienia do filozofii Platona. Myśleliśmy, że stworzyliśmy coś bardziej muzycznego niż sama muzyka, jakąś ideę muzyki, która przy każdym odtworzeniu w "materii" daje różne, niedoskonałe realizacje.

Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej, skutek uboczny znacznie szerszej iluzji "głębszego poznania", której często ulegają ekstendowie. Wydaje im się, że mając kilkaset kanałów zmysłowych ogarniają jakąś hiperprzestrzeń o nie wiadomo ilu wymiarach, nieporównywalnie bogatszą i bardziej zbliżoną do rzeczywistości niż widziany przez nas czterowymiarowy kosmos. Gdyby jeszcze te zmysły naprawdę odnosiły się do rzeczywistości, naprawdę postrzegały zjawiska fizyczne, a nie wytwory czysto ludzkie, takie jak prawo, ekonomia czy semantyka, to można byłoby to jeszcze zrozumieć. Ale to, co dzieje się teraz, jest zamykaniem się w rzeczywistości wirtualnej, z przekonaniem, że jest prawdziwsza od tej prawdziwej.

Tak samo z metadialogami. Technologia ta sama w sobie jest dobra, ale pokazuje ogólny trend, który dobry nie jest: rozczłonkowywanie się, chęć przeżycia wszystkiego w każdym możliwym wariancie. To mamy już w muzyce. Większość ekstendów uważa, że mając kilkanaście kanałów pseudosłuchowych i mogąc odtwarzać kilka "realizacji" tego samego utworu jednocześnie są w stanie odebrać bezpośrednio jego "ideę". Dalszy ciąg to tylko kwestia czasu, życie jak równanie różniczkowe, z nieskończoną ilością rozwiązań, przeżywanych jednocześnie, tak, aby móc ustalić ich ogólną postać. To dobry kierunek dla filozofów i badaczy logiki modalnej, ale zły dla codziennego życia. Żądamy przywrócenia znaczenia poszczególnym chwilom, życiu takiemu, jakie jest. Żądamy prymatu istnienia nad możliwością.

(...) Być może trzeba powziąć inny klucz, i statystyczny charakter twórczości algorytmistów powiązać z mechaniką kwantową, ze statystycznym charakterem rzeczywistości jako takiej. Tym niemniej sztuka nie ma obowiązku naśladowania rzeczywistości, ma natomiast być wypowiedzią. Być wypowiedzią znaczy nieść informację. A informacja jest rozróżnieniem, zawężeniem, ograniczeniem. Jeśli dodatkowe bity ukryte są w rozkładach prawdopodobieństwa, wedle których następują losowania "realizacji" utworu, to nie mam nic przeciwko. Ale za największe osiągnięcie algorytmizmu uważa się "Panmusicon" Parillauda, który ma, zdaniem autora, zawierać w sobie "wszystkie możliwe utwory" i w żaden sposób tych utworów nie wartościować. Tu nie ma rozróżnienia, nie ma zawężenia. To nie wypowiedź, to szum. Chaos.


fragmenty manifestu ogłoszonego przez Leonarda Borela dnia 22.09.2187


* - Tak, to (z grubsza) oryginalna wypowiedź Dukaja, acz jeszcze przed przeczytaniem tekstu.

czwartek, 17 listopada 2011

Koncert charytatywny

W ramach rozprzestrzeniania dobrych memów. Nie, nie Emika, nie Festiwal Ambientalny, zupełnie inne klimaty...



CREDITS:

Wokal: Paulina Jaciów, Ewa Ludwiczak, Maria Makara, Ada Smagieł, Natalia Stolarska, Ania Synowiec, Elżbieta Wiszowska, Tomasz Lewoc, Michał Lit, Michał Piechowicz, Jan Czajkowski

Dyrygent, piano, gitara akustyczna: Maria Makara

Gitara: Ada Smagieł, Łukasz Krulak, Michał Nycz

Gitara basowa: Krzysztof Tabisz

Saksofon: Michał Lit

Instrumenty perkusyjne: Paweł Janowski

Djembe: Błażej Jaworowski


Komentarz:
Repertuar będzie stricte religijny (więc ateiści by się prawdopodobnie nudzili, ale zapraszam, czemu nie), i to jeszcze z klimatów od których w ramach mojego gustu muzycznego jestem cholernie odległy (więc bardziej zapraszam tych, którzy są w stanie słuchać gospel czy Słodkopastelowej Piosenki Chrześcijańskiej dla przyjemności, ja zwyczajnie gospelowej maniery śpiewania nie lubię).

środa, 12 października 2011

Oficjalny Koniec "Kariery" Literackiej

LINK - bo z treści posta nie da się dowiedzieć o co chodzi


#1
Oto nadchodzi. Fantastyka post-wikipedyjna. Rozbuchane skojarzenia: Goedel - kognitywistyka - fenomenologia - semantyka - Messiaen - ogólna teoria względności - epistemologia; wszystkie dokonane wgłębiwszy się w temat na poziomie kilku artykułów z Wikipedii właśnie. Przewaga mądrych słów nad treścią. Za dwadzieścia lat będzie applet Google'a do pisania podobnych tekstów.

#2
To prawdopodobnie ostatnia rzecz, jaką napisałem. No, może kiedyś uda się dokończyć Warkocz Magdaleny, może powstanie nowa wersja Ściany z przeniesieniem akcji z postludzkiej przyszłości w teraźniejszość alternatywną... Może Wnętrza doczekają się ostatecznej, trzeciej wersji puenty - tylko że to wymagałoby poznania mniej lub bardziej ostatecznego sensu cierpienia.

#3
W ramach wyrażania radości pierwsza rzecz, którą akurat przesłuchałem po otrzymaniu tej wiadomości:

Welcome to Lunar Industries by Clint Mansell

Niniejszym "Welcome..." dołącza do grona Utworów Które Się Kojarzą.
Przy "Szczurach" było "I swallowed hard like I understood" 65daysofstatic i "Smile around the face" Four Teta, plus od cholery utworów kojarzących się z czym innym.

A bardziej w klimacie tekstu:



#4
(Wyślij SMS-a o treści "Konfluentne hipergeometryczne równanie różniczkowe" pod mój numer komórki, a otrzymasz PDF-a ze

Specjalną!
Limitowaną!
Niepowtazrzalną!

wersją Otchłani

z TYTUŁAMI ROZDZIAŁÓW zamiast NUMERKÓW

oraz

ORYGINALNYM, nie zmienionym przez Redakcję TYTUŁEM PO FRANCUSKU!
)

(o ile będę miał włączony telefon, ha! Ci, którzy próbują się do mnie dodzwonić wiedzą, co to znaczy)

#5
Czytelnicy! Tam błąd był! To nie jest Traversable Euclidean Wormhole, tylko Traversable Lorentzian Wormhole. Obawiam się, że babol to niejedyny.