niedziela, 2 września 2012

Mykietyn

Zachwyt ostatnich dni: Pasja wg. św. Marka Pawła Mykietyna.
Jak na "współczesną muzykę poważną" utwór zadziwiajaco przystępny (odnoszę się tu do stereotypu o współczesnej muzyce, taki np. Reich jest jeszcze bardziej przystępny), a jednocześnie bardzo poruszający. I, wbrew temu stereotypowi, poruszający właśnie dzięki zastosowaniu "awangardowych" środków (cudzysłów bo nie wiem na ile to w dzisiejszych czasach jeszcze awangarda).

Tym chcę się podzielić, na szybko, dzień (noc) przed wyjazdem w góry. Rzecz zdecydowanie warta rozprzestrzenienia.
Utwór drugi - fragment
Utwór trzeci - fragment

Być może wykorzystanie gitary elektrycznej w utworze trzecim to trochę tania zagrywka, ale z drugiej strony rozszerza to znacznie spektrum brzmień i środków wyrazu (zresztą ta gitara to tylko tło, zwróćcie uwagę na wokal).
 

piątek, 17 sierpnia 2012

Nieco darmowych ambientów

Na forum nowejmuzyki pojawiły się głosy, że to kandydat na album roku 2012. Poniżej (a także na bandcampie Willitsa http://shop.christopherwillits.com/) można całkowicie legalnie i całkowicie darmowo odsłuchać. P.S. Nie wiem czemu powyższy "odtwarzacz" zaczyna od ostatniego utworu.

czwartek, 10 maja 2012

Rozprzestrzeniając mem...

Krótko: Siostra zdobyła Kilimandżaro. Wieść nie pierwszej świeżości, ale ostatnio, na potrzeby konkursu, opisała swoje wrażenia. http://www.swiatpodroznikow.pl/pl/stories/story/51 Jakakolwiek wygrana w owym konkursie zależy od liczby "lajków". Zachęcam więc, nie tyle do "lajkowania" co do przeczytania i polubienia jeśli uważacie to za uczciwe. P.S. Nie będę wyładowywał teraz swojej niechęci do piłki nożnej, ale na pierwszym zdjęciu, w prawym (moim prawym) dolnym rogu tabliczki, widać wyraz miłości jednego z naszych zacnych rodaków do Lechii Gdańsk. Ot, "polski akcent na Kilimandżaro". Dobrze że nie (C)HWDP.

środa, 11 stycznia 2012

Podsumowanie muzyczne 2011 - n najlepszych utworów [próbka #1]

1.
Daniel Thomas Freeman - Elegy And Rapture (For Margaret) (gatunek: modern classical, ambient, drone)
Jeśli "muzyka chrześcijańska" w ogóle powinna coś oznaczać, tak się powinno ją grać. Koncept "A Beauty of Doubting Yourself" co prawda nie poraża nowatorstwem (trzy części odpowiadające trzem momentom z życia autora: smutkowi i beznadziei, z którymi nie potrafił sobie poradzić, procesowi nawrócenia i końcowej radości). Tym niemniej, sądząc po tym utworze, Freeman potrafi wyrazić swoje odczucia w mocno niestandardowy sposób.

[smaczek dla trzech wtajemniczonych osób: "For Margaret"? PRZYPADEK?]

2.
Myslovitz - "Przypadek Hermana Rotha"
(gatunek: twórcza krawędź mainstreamu)

Kolektywne podejście do pisania tekstów niektórym utworom Myslovitz zaszkodziło. Temu na szczęście nie. W dodatku tym razem wszystko brzmi w sposób dużo bardziej przemyślany niż wszystkie "Acidlandy" i inni "Sprzedawcy marzeń", bądź co bądź to jednak proste piosenki.

3.
Jacaszek - "Dare-Gale" (gatunek: ambient, modern-classical, elektroakustyka)

Postaram się kiedyś napisać coś więcej o tej płycie. To ambient, ale, wbrew stereotypom, bogaty i wiele się w nim dzieje. Część akustyczna również niestandardowa - szpinet i klarnety.

4.
Jamie Woon - "Lady Luck"
(gatunek: post-dubstep, soul (post-soul? post-gospel?))

Jamie bierze to, co najlepsze i z "nowej", i "starej" muzyki (w tym przypadku omijanych przeze mnie szerokim łukiem soulu i "gospla"). "Nowa" przoduje zazwyczaj w eksperymentach z dźwiękiem, szukaniu nowych rozwiązań brzmieniowych, natomiast domena tej "starej" to chociażby struktura melodii czy sposoby wykorzystania wokalu. Z fuzji obu powstaje muzyka, w której sporo ludzi znajdzie coś dla siebie. Nie chcę pisać "każdy", bo to jednak środek gaussianu, za mało to wszak ambitne dla miłośników Xenakisa, za trudne z kolei dla miłośników disco polo. Ale kto wie, może za dwadzieścia lat czeka nas "muzyka 3 sigma"? ("Jesteś szalona" oparta na grupie punktowej symetrii sześcianu?)

(wyleciał z zestawienia Village Kollektiv, bo się okazało, że to był 2010. Poczułem się staro.)